Menu witryny

Moja poezja



Zamrożone uczucia PDF Drukuj Email
Moja proza

Zamrożone uczucia

-Wychodzę- powiedział Johny.

Matka spojrzała  na niego groźnie z nieskrywanym wyrzutem. Jakby chciała wykrzyczeć: ?Jak możesz!!!??. Tym razem to spojrzenie straciło swoją moc. Wszystko ma swoje granice. Ona je przekroczyła. Nawet on nie mógł już na to patrzeć.  Wiedziała do kogo idzie, ale nie wiedziała gdzie.

-Baba, dzioba, tiu bozia, o , niunia ma.

Do Mery podbiegła szczebiocząc Megi, trzymając w ręce figurkę Matki Boskiej, którą beztrosko przed momentem wyjęła ze żłóbka.

-No widzę, widzę moje słoneczko -powiedziała ciepło. Uważaj kochanie, żeby ci nie upadła, bo się potłucze i Jezusek nie będzie miał swojej mamusi i będzie mu bardzo smutno.

-A ciego ? Ciego mu smutno być?

- Nie mówi się być, tylko będzie smutno, kochanie.- poprawiła ją. W tym jest bardzo dobra. Uwielbia wszystkich strofować i ustawiać, by chodzili tak jak sobie życzy.

-Bo jest mały i małe dzieci potrzebują duuużo, duuużo miłości.

-A dzidzia?

-Co dziadzia, słoneczko? Co dziadzia?- Zapytała. W głosie czuć było poirytowanie.

-On też?On tez pociebuje miłości?

-Jego niech piekło pochłonie.

-Cio to ?Cio to pikło? - Zapytała mała .

-Piekło - powtórz za babcią. Pie - kło ? Powiedziała oddzielając wyraźnie sylaby.

-Nie cie , nie cie tego .

- Czego znowu nie chcesz? ? Zapytała z rozdrażnieniem. Zrobiło jej się głupio, że wypowiedziała takie słowo do dziecka. Była zła i nie potrafiła już więcej kryć swoich emocji. Mało tego, pomyślała, że Megi podświadomie odebrała jej złość i cały ciężar tego co się za nim kryło.

- Megi, chodź do mamusi, babcia jest zmęczona. ? Powiedziała Sandra. Przysłuchiwała się tej rozmowie stojąc za filarem salonu.

- Dziękuję dziecko, masz rację zabierz ją ode mnie, jestem w złym stanie. To przez tego łajdaka.

- Mamo, nie przy dziecku, proszę.

Mery była wściekła. Jak on mógł zostawić ich w taki dzień?! Przecież to Wigilia, zawsze byli w ten dzień razem. Tym razem się nie pojawił. W ogóle nie wiedziała co się z nim dzieje. W zasadzie to nie obchodziło ją to, ale z drugiej strony?.? Nie. Przecież on jest jej. Jej własnością, ma się jej słuchać i robić to co ona chce.

Problem w tym, że nie bardzo wiedziała co . Wszystko czego się nie dotknął, gdzie by nie poszedł. Było źle. Wzbudzało jej zazdrość i podejrzenia. Najchętniej widziałaby go przy sobie. Tylko co mieliby całymi dniami ze sobą robić?

Uprawiać seks? Nieee, w tym wieku ? Ja ? To nie przystoi. Zresztą już mnie to nie bawi. Nie wpuszczę go do łóżka, po tym co robił z tymi? Brzydzę się nim.

Tak, ale teraz sobie poszedł. Może na zawsze? Co ze mną będzie? Jak ja będę dalej żyć? Co ludzie powiedzą? ? Pomyślała. Nie, nie może mi tego zrobić. Musi być ze mną, tylko ze mną. Przecież ja go kocham. Kocham czy nienawidzę? Sama już nie wiem. Nie znoszę tych jego wyjazdów, zapewne wszędzie się łajdaczy i zdradza mnie na prawo i lewo z tymi dziwkami. Tak, wszystkie one są dziwkami. Parszywe lalunie, zrobione na bóstwo, kuszące i wyzywające. Odbierające mężów porządnym kobietom. Takim jak ja.

 

Johny szedł świerkową aleją. Każdy jego krok przecinał ciszę skrzypieniem wydobywającym się spod jego stóp. Szedł ciężko ze spuszczoną głową. Ta sytuacja

bardzo go przytłaczała. Poprawił szal i dopiął szczelniej kurtkę. Było bardzo zimno. Wiał silny wiatr. Śnieg spadał mu na powieki i tak ciężkie od łez, których nie potrafił wypuścić ze swoich oczu. Przecież chłopaki nie płaczą. Tak mawiała matka. Słuchał się jej niemal bezkrytycznie, dopóki?dopóki nie uległ jej presji i nie zrobił czegoś, czego nie da się odwrócić i czego teraz bardzo żałował. Zdradził go . Zdradził swojego najlepszego przyjaciela.

Szedł teraz do niego. Tylko on wiedział, gdzie może go znaleźć. To był ich azyl.

Dobrze, że chociaż tego jej nie zdradził.

- Boże, jaki ja byłem głupi. Nie wiem, jak to się mogło stać, że dałem się w to wciągnąć? Tak, jak to się mogło stać? ? Zadał sobie w myśli pytanie, na które zaraz sam sobie odpowiedział.

Przecież to była zwykła manipulacja i szantaż emocjonalny, któremu uległem. Dureń. Potworny dureń ze mnie. Przecież ją znałem, wiedziałem, że ona tak działa, a jednak?Tak mi przykro.

Zima była bardzo sroga tego roku. Napadało tyle śniegu, że niektóre samochody w ogóle nie mogły wyjechać z parkingu. Utkwiły w zaspach sięgających do samochodowych okien. Służby miejskie nie nadążały z odśnieżaniem.

Kierowcy pozostawiali więc swoje auta na ulicy i ruszyli do metra. Potem nagle pojawiła się odwilż . Niestety tylko na krótki okres, trwała zaledwie jeden dzień. Ci, którzy nie zdążyli odśnieżyć swoich aut, mieli pecha. Zostały one  następnego dnia przymrożone siarczystym mrozem do ulicy. Na jak długo ? Bóg raczy wiedzieć.

Johny był jednym z tych, którzy nie zdążyli tego zrobić, dlatego teraz szedł piechotą.

Z każdym skrzypiącym krokiem zbliżał się do niego. Nie wiedział jak zareaguje, czy mu wybaczy?

Zastał go siedzącego w fotelu ze szklanką whisky w ręku. Siedział w bibliotece w mieszkaniu starego kumpla. Siedział i ?płakał.

Johny wchodząc zahaczył nogą o stojący w holu wieszak, który z dużym hałasem upadł na podłogę.

-Johny? ? Zapytał.

-Tak tato, to ja. Mogę wejść?

-Też mi pytanie. Czy kiedykolwiek ci zabroniłem? ? Odpowiedział i ukradkiem otarł łzy.

-Przepraszam, głupio się czuję stąd to pytanie.

-Rozumiem. Masz powód, żeby tak się czuć chłopie.

-Tato..- Zaczął.

-Tak?

-Wybaczysz mi? Postąpiłem jak ostatni ?

-Zdziwi cię to, co zaraz usłyszysz. Mimo, że to co zrobiłeś jest ze wszech miar niestosowne, nawet karalne. - Zawiesił na chwilę głos, po czym dodał : Chyba zdajesz sobie z tego sprawę synu?

-Tak, wiem i dziękuję ci, że nie zrobiłeś tego co ?..

- Nie musisz mi dziękować. To ja tobie dziękuję, mimo wszystko.

Johny spodziewał się wszystkiego, ale nie tego, że ojciec mu podziękuje, za to że wszedł z butami w jego intymność. Stanął i nie wiedział co odpowiedzieć. Tymczasem ojciec mówił dalej.

-Ta sytuacja sprawiła, że inaczej zacząłem na to wszystko patrzeć. Przeanalizowałem sobie całe moje życie i doszedłem do wniosku, że dłużej nie będę w tym tkwił. Dość mam ciągłych intryg, oskarżeń bez podstawy, wiecznych pouczeń, histerii etc. To już koniec. Nie wrócę tam, gdzie nie czuję się kochany, gdzie jestem psem do bicia, osobą bez tożsamości, bez możliwości wypowiedzenie żadnego zdania, które mogłoby zostać zaakceptowane. Temu wszystkiemu dzisiaj mówię NIE!!!! Kategorycznie i nieodwracalnie. Wiesz dobrze, że nie byłem święty...

-Wiem. Może to dlatego matka tak się wściekała.

- Powinna raczej wściekać się na siebie, mój synu, a nie na mnie. Byłem dobry i wierny, do czasu. Myślałem. Miałem nadzieję, że kiedyś z wiekiem, zmieni się, że da mi żyć, normalnie pracować bez ciągłego krytykowania, pouczania, zrzędzenia na wszystko co robię, śledzenia mnie. Niestety im dalej, tym było coraz gorzej. Jakim ja jestem człowiekiem, wiesz sam, nie muszę ci mówić. Znasz mnie, wiesz ilu mam przyjaciół, którzy mnie cenią. Powiem ci tylko jedno, bo może tego jeszcze nie wiesz, nie zaznałeś w swoim życiu, ale zanim ?

Ojciec wstał z fotela, zrobił kilka kroków w stronę syna. Chciał wyjść mu naprzeciw. Wiedział, że ten czuje się niezręcznie. Rozumiał go. To poniekąd przez niego cała ta groteska miała miejsce. Gdyby potrafił się jej przeciwstawić, a nie wiecznie uciekać przed nią .. Gdyby, gdyby, gdyby? Najwyraźniej brakowało mu odwagi, ot i wszystko.

-Nie stój tak, wejdź i usiądź na sofie. ? Przerwał swój wywód w najbardziej interesującym Johnego momencie.

- Napijesz się? ? Zaproponował.

-Tak. Chętnie napiję się czegoś mocniejszego. Zmarzłem jak diabli.

- Czego ci nalać?

-Tego co zwykle. - Odparł.

George podszedł do barku i przyrządzając synowi drinka mówił dalej.

- Najważniejsza w życiu dla każdego człowieka jest miłość. Człowiek, czując się  niekochany traci chęć do życia, czuje się jakby ono z niego ulatywało . Ja się tak czułem w małżeństwie z twoją matką. Rok po roku miałem tych sił coraz mniej, miłości szukałem w ramionach innych kobiet, owszem przyznaję się do tego, ale to była miłość cielesna. Zaspokojenie . Ja pragnąłem miłości i akceptacji, niestety u żadnej z nich tego nie znalazłem. Kiedy zupełnie straciłem nadzieję, że coś zmieni się w moim życiu, spotkałem ją , największą miłość mojego życia.

-To ona?

-Tak , to ona.

-Spałeś z nią?

-Nigdy. Nawet jej nie tknąłem. Choć bardzo bym chciał, ona nie jest dla mnie. Zdaję sobie z tego sprawę. To kobieta Anioł. Wrażliwa, cudowna, dobra i kochana.

-O czym ty mówisz tato?

-Mówię o tym, że można pokochać kogoś całym sercem, całą duszą i na całe życie nie spotykając się z tą osobą, ani nie uprawiając z nią seksu, bo seks jest tylko pięknym dopełnieniem miłości, a nie celem. Wiem, że ona też mnie kocha. Jest to miłość inna, nie z tego świata, ale taka, która daje siłę i wiarę. To jest to czego nie dostałem nigdy od twojej matki.

Sam nie wiem, dlaczego tak się stało. Widocznie to było mi pisane. Twoja mama, a moja żona przez lata swoim postępowaniem, schładzała moje uczucia do niej , choć chyba przyznasz mi, że starałem się o nią , chciałem żeby było dobrze? - Zapytał oczekując potwierdzenia.

-Tak, tato i dlatego bardzo mi przykro, że chcąc zaspokoić  ciekawość mamy?

-Dobrze synu, już nie kończ.

-Dzięki temu co zrobiłeś ja i ona? poznaliśmy całą prawdę o sobie nawzajem. Wiem, że mama zrobi wszystko, żeby mnie zniszczyć, wciągając was w to wszystko, a ja wiem, że nie chcę się temu poddać i narażać was na takie i temu podobne sytuacje. Dlatego podjąłem decyzję: Odchodzę od twojej matki. Moje uczucie do niej zostało zamrożone na zawsze wraz z moją ostatnią z nią rozmową.

-Pójdziesz do tej kobiety?

-Skąd, nawet o tym nie myślałem. Ona była moim Aniołem. Kimś kto pojawił się, by otworzyć mi oczy i ogrzać zmarznięte serce miłością nie z tej ziemi.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Zmiana wielkości czcionki

Prawa autorskie

USTAWA O PRAWIE AUTORSKIM I PRAWACH POKREWNYCH. z dnia 4 lutego 1994 r./ (tekst pierwotny: Dz. U. 1994 r. Nr 24 poz. 83) (tekst jednolity: Dz. U. 2000 r. Nr 80 poz. 904) Kopiowanie , dystrybucja, modyfikacja oraz publikacja bez pisemnej zgody autora utworu, jest zabroniona.

Sondy

Jak często czytasz książki ?
 

INFORMACJA DOTYCZĄCA POLITYKI PLIKÓW COOKIES, NOWA POLITYKA PRYWATNOŚCI: Informujemy, iż w celu optymalizacji treści dostępnych w naszych serwisach, dostosowania ich do indywidualnych potrzeb każdego użytkownika, jak również dla celów reklamowych i statystycznych korzystamy z informacji zapisanych za pomocą plików cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Pliki cookies użytkownik może kontrolować za pomocą ustawień swojej przeglądarki internetowej. Dalsze korzystanie z naszych serwisów internetowych, bez zmiany ustawień przeglądarki internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje politykę stosowania plików cookies
Aby dowiedziec sie wiecej na temat plikow cookie, ktorych uzywamy i jak je usunac, zobacz nasze polityka prywatnosci.

Akceptuje ciasteczka.

EU Cookie Directive Module Information